Niezwykła historia pewnej koszulki

Answear Blog
|
23 marca 2012
|
Przeczytasz w 3 min
Przeczytasz w 3 min

Ta historia nie rozpoczęła się w pracowni krawieckiej, ani szkicowniku kreatora mody. Wbrew sugestywnej nazwie, niewiele ma też wspólnego z dyscypliną sportu. Polo, a właściwie koszulka polo, bo o niej właśnie mowa, jest dzieckiem rewolucji. I chociaż rewolucję śmiało określić możemy mianem bezkrwawej, jest w niej pot, ziemia i łzy. A żeby być bardziej precyzyjnym – pot walecznych sportowców, czerwona ziemia kortów Rolland Garros i łzy przeciwników, którzy przegrywali z supergwiazdą światowego tenisa lat XX ubiegłego wieku – Rene Lacoste!

 

Rene Lacoste, tenisista należący do legendarnej drużyny „Muszkieterów”, która po raz pierwszy w historii odebrała Amerykanom zwycięstwo w Pucharze Davisa, twórca ikony modowego świata – marki Lacoste, był przede wszystkim wynalazcą i wizjonerem. Jako supergwiazda mógł sobie pozwolić na fanaberie. Wymienił tenisowe rakiety, buty, wprowadził maszynę do piłek… zrewolucjonizował obowiązującą na kortach modę i nakrochmalone koszule z długim rękawem i zastąpił wygodnymi, przewiewnymi polówkami. Co więcej, w swoim wynalazku wystąpił w finale turnieju French Open! Burzę jaką wywołał haniebnym skróceniem rękawów w świecie nakrochmalonych elit możemy sobie tylko wyobrazić.

Koszulki poloKoszulki polo na ANSWEAR.com: 1- French Connection, 2 – Scotch & Soda, 3- Hilfiger Denim, 4- Blend

Więcej koszulek polo na ANSWEAR.com >>

Jak głosi markowa legenda, dopiero 12 projekt koszulki został zaakceptowany przez mistrza. Stąd sygnatura kultowej koszulki, którą do tej pory znaleźć możemy w sklepach marki na całym świecie L.12.12. Wykonana z białej piki (a dosłownie jerseyu „petit picque”), koszulka z dwoma krótkimi rękawami zakończonymi „plisą”, ściągaczowym kołnierzykiem i dekoltem zapinanym na guziki, teraz dostępna jest we wszystkich kolorach tęczy i wielu fitach, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Bez względu na zaszłości historyczne. Od wielu lat jesteśmy świadkami sporu Lacoste czy Ralph Lauren. Dla jednych polo to polo, ma mieć kołnierzyk i rękawy, dla innych to wojna logotypów aligator vs. gracz polo. Tyle zdań ilu wyznawców obu marek i o ile nie każdy może mieć rację, o tyle powinien posiadać polo w swojej szafie!

Bez względu na metkę, polo mieć po prostu wypada. Stało się synonimem swobodnej elegancji. Kojarzone z elitarnymi sportami tenisem, golfem, polo, nie razi nawet fanatyków zapiętych na ostatni guzik koszul i starannie dobranych garniturów. Możliwość wyboru spośród wielu fitów pozwala idealnie maskować niedoskonałości sylwetki. Ilość zapiętych guzików i kolor dobieramy do stanu ducha, stawianie kołnierzyka traktujemy bardziej jako stan umysłu. Markę dobieramy do zasobności portfela, a jest w czym wybierać! Bo polo znajduje się teraz w większości męskich kolekcji i co najważniejsze od pierwszego występu Rene Lacoste nie wychodzi z mody. Nie ma wieku, a przecież niedługo skończy 100 lat. Czy to męska wersja „małej czarnej”? W ofercie Answear.com znalazły się 122 modele polówek. DIESEL, GAS, Hilfiger Denim, Scotch & Soda, Pepe Jeans, French Connection, Guess by Marciano, G-Star, Nike, Energie, Criminal Damage, Boom Bap – coś dla każdego. Polo to ekspresowy i zawsze trafiony zakup. Nad czym się jeszcze zastanawiać?

Zobacz koszulki polo na ANSWEAR.com >>

One thought on “Niezwykła historia pewnej koszulki”

  1. Polo do dziś w modzie :)I to juz ladnych kiladziesiat lat!I fajnie bo juz mozna je dzieki temu tanio kupic prawie wszedzie.Mam zamiar sprawdzic teraz te z Lidla,maja w gazetce ,wygladaja porządnie.Kupujecie tam ?

Możliwość komentowania jest wyłączona.