Wyznania zawodowej zakupoholiczki: Kupowanie z dreszczykiem

Answear Blog - 21/03/11

Monika OSA JurczykKupuję zawodowo. Od sześciu lat pomagam klientkom wybierać najlepsze dla nich fasony, kolory, stylizacje. Dlatego czasami do tzw. „zwykłych sklepów” wchodzę jak do własnej szafy. Wszystko już widziałam. Wszystko już wiem. Nihil novi. Brakuje jeszcze tylko tego, żebym już na wejściu, jak w progu własnej garderoby, jęczała „nie mam co na siebie włożyć”. Ale kocham ubrania. Wciąż i miłością niezmienną. Tylko zaczynam się czuć jak w starym małżeństwie. Zero ekscytacji. Wcześniej kupowałam z namiętnością ,dziś muszę stosować pewne sztuczki, żeby modowy żar rozpalić na nowo.

Odtrutką skuteczną acz chwilową są zakupy zagraniczne. Najlepiej połączone z poszukiwaniem inspiracji na poszczególnych tygodniach mody lub targach. Shopping połączony z modową edukacją nie jest bowiem aż takim obciążeniem dla sumienia. Przecież przyjechałam do pracy, a zakupy to tak tylko „przy okazji”. Kończą się jednak niesmakiem jak chwilowy romans. Wracam bowiem do swojego świata i wpadam w jeszcze większy zakupowy dołek. Bo teraz oprócz tego, że znudzona jestem także bardziej krytyczna. Nic mnie nie kręci, wszystko oceniam pod kątem niedawnego ubraniowego szału.

Innym sposobem radzenia sobie z nudą w moim, zbyt ścisłym, zbyt codziennym, zbyt pochłaniającym związku z modą są zakupy przez internet. Znam swoje „dos & dont’s”, więc rzadko zdarza mi się zakup nietrafiony. A dreszczyk towarzyszy nie tylko otwieraniu paczek z ciuchami (jakie będą w dotyku? czy nie przesadziłam z rozmiarem? czy im się spodobam?), ale ma raczej przedłużone działanie. Najpierw wytrwale szukam i samo znalezienie TEJ rzeczy to skok adrenaliny. Później oglądam pod lupą, zastanawiam się, planuję jak będę TO nosić. Zamawiam. I czekam. Wypatruję z utęsknieniem, przez które nie jestem ani trochę bledsza ani bardziej śpiąca (długie, jak u Jasnorzewskiej czekanie, raczej doprowadziłoby mnie do furii), ponieważ nie trwa aż tak długo. Czasami paczka jest u mnie w przeciągu dwóch dni.

A po jakimś czasie powtarzam cały proces. Znowu i znowu. Z tą samą ekscytacją nowicjuszki. Mówili Wam, że to niemożliwe trwać cały czas w pierwszej fazie zakochania? A jednak!

4 thoughts on “Wyznania zawodowej zakupoholiczki: Kupowanie z dreszczykiem”

  1. O! Widzę, że Pani Osa w ciąży! Gratulacje! :) Chyba, że ta wrzosowa sukienka ma nieodpowiedni krój :P

  2. Świetny blog, również bardzo lubię nowinki modowe oraz buszowanie po sklepach. Aby połączyć przyjemne z pożytecznym właśnie piszę pracę mgr dotyczącą aktywności zakupowej oraz internetowej. Gdybyście chciały mi pomóc w zebraniu danych do mojej pracy (ankieta jest całkowicie anonimowa) wypełnijcie proszę poniższą ankietę: http://moje-ankiety.pl/respond-31042.html
    Z góry bardzo dziękuję za pomoc:)!
    Pozdrawiam!

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Akcje specjalne

answear.LAB

#WeAreTheAnswear