Wyznania zawodowej zakupoholiczki: Osa w sportowych butach. Mistrzostwo… w zakupach!

Answear Blog
|
01 sierpnia 2011
|
Przeczytasz w 2 min
Przeczytasz w 2 min
Przeczytasz w 2 min

Monika OSA JurczykCzasem kupować nie lubię. Są momenty kiedy ze sklepu chcę uciec z krzykiem, nieważne dokąd. Ostatnio obiecałam sobie, że zwalczę moją słynną nienawiść do sportu i „coś ze sobą zrobię”. I co się okazało? Że nie mam w czym oczywiście. Walczyć z moim paskudnym, leniwym charakterem byłoby mi łatwiej w fajnych ubraniach. Jak wyglądać glamour w sportowych ciuchach? Przecież nie będę grała w tenisa w szpilkach (chociaż chciałabym)…

Już trzy razy próbowałam kupić buty sportowe. Koszmar. Po raz kolejny uświadomiłam sobie co w sklepach, które ja kocham czują moje klientki, które zakupów nie lubią. Chcielibyście zobaczyć Osę w sklepie sportowym? Być może, choć pewnie sprzedawcy już mają na zapleczu moje zdjęcie jako najbardziej upierdliwej i niezdecydowanej klientki.

Wchodzę. Rozglądam się. Wybieram najmniej sportowe ze sportowych. Nawet niezłe. Nawet. Podkreślam. I wtedy zjawia się sprzedawca z pytaniem „do czego Pani tych butów potrzebuje?”, więc wyjaśniam grzecznie, że „do wszystkiego”: na rower, do tenisa, na zajęcia z tańca. Bo nie wiem jeszcze przy którym sporcie uda mi się wytrwać najdłużej. „Nie ma takich, a te co Pani sobie wybrała to są do chodzenia po ulicy”. Po ulicy??? W sportowych butach? Dżizas. Najbardziej optymalne okazują się takie z siateczki, z fluorescencyjnym logo… ohydne. Z jękiem „a nie ma ładnych” na ustach załamuję ręce i wychodzę. Ale się nie poddaję (personal shopper nie poddaje się nigdy) i szukam dalej. W kolejnym sklepie, któremu szefuje mój przyjaciel słyszę „dla Ciebie nic nie mamy”. Świetnie. W następnym sprzedawca do tańca proponuje „laczki”. Genialnie.

Co robię? Dzwonię do mojej asystentki. Ale i ona nie pozostawia wątpliwości. Na jakiś kompromis pójść muszę. A więc jak zobaczycie mnie na korcie – wybaczcie. Stawiam pierwsze kroki zarówno w sporcie jak i stylu sportowym. Czy osiągnę mistrzostwo?

2 thoughts on “Wyznania zawodowej zakupoholiczki: Osa w sportowych butach. Mistrzostwo… w zakupach!”

  1. Jakbym czytała o sobie :-) prawdą jest to,że ładnych sportowych butów nie ma…kiedyś widziałam w Adidasie,kolekcja Stelli Mccartney później uświadomiona przez mojego mężczyznę dowiedziałam się,że to są buty do chodzenia na co dzień po ulicy.Moja reakcja: JA W ADIDASACH PO ULICY :) haha h,pozdrawiam :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.