
Na małych i dużych ekranach “Lalka”. Na wybiegach falbany, kokardy i szelest jedwabiu. W głowach nam romantyczne uniesienia, dzięki którym chcemy choć na chwilę uciec do świata piękna. Nawet jeśli ten świat oznacza jedynie własną szafę.
Nie wiemy, co pomyślałby Bolesław Prus widząc, że po ponad 130 latach po publikacji jego powieści ogarnęła nas prawdziwa lalkomania. Wiemy natomiast, że spory o to, która ekranizacja “Lalki” jest lepsza, być może zupełnie nieprzypadkowo zbiegają się z globalną tendencją, która po latach panowania powściągliwego minimalizmu i oversize’u poszukuje fantazji.
Najnowsze pokazy na sezon wiosna–lato 2027 były katalogiem różnych ujęć romantyczności. The Row dyskretnie sięga po koronki. Simone Rocha nie boi się krynolin. Acne Studios zatrzymało się gdzieś w okolicach Rewolucji Francuskiej. To zresztą całkiem zgrabna podróż do historii, bo w tym roku mija 20 lat od premiery kultowej “Marii Antoniny” Sofii Coppoli.

Najnowszy Pinterest Beauty Trend Report mówi o ogromnej popularności romantic reverie, delikatnego makijażu, który mógłby przywodzić na myśl bohaterki powieści Jane Austen – dużo różu, a przy tym rozwiane loki w swobodnych upięciach. Przywołuję autorkę nie bez powodu. Ten rok to nowe ekranizacje “Rozważnej i romantycznej” i “Dumy i uprzedzenia”.
W tym czasie Polska aż kipi od analiz “Lalki”. Team Netflix czy Kawalski? Która Izabela jest bardziej “łęcką”? Które kostiumy są wierne epoce, a które po prostu – choć niekoniecznie poprawne historycznie – piękne? Za kostiumy w filmie odpowiadają Katarzyna Lewińska i Tomasz Ossoliński, którzy z rozmachem udowodnili, że historia może być żywą inspiracją, a stroje mówią, zanim aktorzy wypowiedzą choćby słowo.


Dominika Nowak, twórczyni marki Vanda Novak, stworzyła niezwykłe buty do filmu. Te nie tylko pokazywały zamiłowanie panny Łęckiej do francuskiej mody, ale też posiadały elementy faktycznie pochodzące z dziewiętnastowiecznych elementów ubioru. Co więcej, projekty powstałe na potrzeby filmu stały się inspiracją do limitowanej kolekcji dostępnej w sprzedaży.
W świecie, w którym każdy z nas posiada algorytmicznie dopasowany fragment świata, nie trudno nie zauważyć jak wiele laurek popkultura adresuje do przeszłości. Co najciekawsze, nie wraca nawet jedna konkretna epoka. Wraca nasze wyobrażenie o tym, co nieuchwytne, a nie wierna rekonstrukcja przeszłości.
Śladem ludzkiej ręki
Kiedy wszystko przyspiesza, moda i popkultura lubią zrobić w tył zwrot. Nie tylko z przekory – od zawsze najbardziej pożądamy tego, co trudno dostępne. Paradoksalnie dziś takim luksusem jest analogowy świat, który wymaga nakładu pracy, czasu i niezastępowalnej niczym pomysłowości.
Nic dziwnego, że projektanci sięgają po wymagające finezji detale i skomplikowane konstrukcje. Ten fenomen opisuje hasło effort signaling, czyli celowe wybieranie tego, co eksponuje ślad ludzkiej ręki. Wysiłek staje się widoczną częścią wartości przedmiotu.


To łączy się z buntowniczym podejściem friction maxxingu, które oznacza wybieranie powolności i mniej skrótowych dróg, skupienie się na samodzielnej pracy, bez pokusy banalnej automatyzacji. Nie chodzi o utrudnianie życia dla zasady, ale o przypomnienie sobie przyjemności wynikającej z samego działania.
Wyraźnie widać, że nasza fascynacja technologią zaczyna pękać. Kiedy wygenerowanie przez AI obrazu zajmuje kilka sekund, coraz większe znaczenie zyskuje cierpliwy akt twórczy. Wielkie domy mody idą więc pod prąd współpracując z prawdziwymi artystami.
Po pandemii łatwo było zagubić się w labiryncie kolejnych mikrotrendów. Śmiem jednak twierdzić, że obecny zwrot zostanie z nami nieco dłużej, bo dojrzewał już przez jakiś czas. Szumem wokół “Wichrowych Wzgórz”, czy potrzebą spotkań w trzecich miejscach, żeby być razem, bez pośrednictwa ekranów. To różne przejawy tej samej tęsknoty za emocjami.
Odtrutka z koronek
Przez ostatnie lata nauczyliśmy się chować za internetowymi fasadami, chronić ironią i dystansem. Cynizm stał się być może naszym mechanizmem obronnym, ale zawsze prędzej czy później pojawiała się potrzeba nieskrępowanej fantazji. Historia nam świadkiem.

Z praktycznego punktu widzenia romantyczność nie wymaga od nas wiele. Wizje projektantów przeniknęły już do ofert sklepów (czego wdzięcznym przykładem jest neobarokowa kolekcja Answear.LAB), a wiele dodatków możemy znaleźć w rodzinnych zbiorach. W końcu chodzi o rzeczy z duszą.
Nie trzeba przy tym ubierać się jak Izabela Łęcka. Romantyczność nie musi oznaczać przebrania. Wystarczy codzienność ozdobić odrobiną teatralnego gestu – koronką wystającą zza swetra. Aksamitną marynarką założoną do jeansów.. Szukamy rozmachu i zabawy, swobodnie mieszając inspiracje. Może nie chcemy już opisywać całego życia wyłącznie językiem produktywności i kalkulacji.
Tu wraca do nas „Lalka”. Wokulski jest człowiekiem nowoczesnego świata, ale jest bezradny wobec uczucia. Ponad sto lat później wciąż chcemy pogodzić rozsądek z potrzebą zachwytu. Czasami warto dać wygrać temu drugiemu. Nawet jeśli chodzi tylko o własną szafę.












