
Po wizycie z Michaliną Murawską w Paryżu, tym razem udajemy się do jej ukochanego miejsca na ziemi, czyli na Mykonos.
Chyba znam odpowiedź na to pytanie, ale jednak zapytam: Dlaczego właśnie Mykonos? Czym urzekła cię ta wyspa i od kiedy trwa u ciebie miłość do tego miejsca? Pamiętasz pierwszą swoją wizytę?
Coraz częściej myślę, że każdy z nas ma na świecie swoje miejsce – destynację, do której wraca najczęściej i najchętniej, w której czuje się najlepszą wersją siebie. Dla mnie takim właśnie miejscem jest Mykonos.
Wyświetl ten post na Instagramie
Myślę, że duża w tym zasługa faktu, iż gdy poleciałam tam po raz pierwszy, poznałam zupełnie inną jego stronę – był 2020 rok, pandemia (choć podróżnicze zakazy zniesiono), na wyspie niemalże nie było turystów. Dużo też czytałam o klimacie Mykonos z lat 70, gdy obok Ibizy, był europejską kolebką wakacyjnej kultury hippie. Myślę, że urzekło mnie właśnie tym dualizmem – imprezową energią, która nagle może przemienić się w zaciszny, wellnessowy raj, wspaniałymi ludźmi, których – jeśli już wyjdziesz poza turystyczne ramy tego miejsca – chcesz poznawać na wiele różnych sposobów.
Opowiesz o swoim dniu na Mykonos? Jak spędzasz tutaj czas? Czy czujesz się już trochę stąd?
Totalnie! Niektórzy nazywają mnie już nawet „Mykonos princess” (śmiech). Mam tu swoje ulubione miejsca, ale także przyjaciół – ulubionego barmana w Noemie, który jakimś cudem pamięta moje zamówienie (klasyczna margharita bez soli), managera Kastro’s, który za każdym razem wita mnie z otwartymi ramionami i lampką schłodzonego rose.
Swoje dni na Mykonos – bez względu na to, czy jestem tu na weekend, czy tydzień – zawsze staram się rozdzielić tak, by mieć czas na wszystko. Zrelaksować się, odwiedzić ulubione miejsca, ale i te nowe, pójść na jedną z ulubionych imprez, bo te – jeśli wiesz, gdzie iść – zapewniają doznania na najwyższym poziomie.



Oglądając twoje relacje i zdjęcia od razu chce się tam pojechać. Czy tradycyjnie zdradzisz kilka swoich „secret spotów” na Mykonos?
Cieszę się, że takie wywołują wrażenie – wiem, że sporo osób podróżuje tam już moimi śladami. To bardzo miłe!
Oczywiście, i z każdym kolejnym pobytem ich przybywa.
Wśród hoteli moimi faworytami są Deos (fenomenalny design, ale też bliskość do centrum), The Wild (dla wszystkich fanów boho klimatu) i moje nowe odkrycie – Belvedere, fantastyczna oaza w samym centrum Mykonos. Jeśli się tam zatrzymacie, koniecznie zjedzcie kolację w tamtejszej restauracji Matsuhisa szefa kuchni Nobu.
Skoro o jedzeniu mowa – zjeść na Mykonos można naprawdę dobrze i różnorodnie. Ja nie wyobrażam sobie wizyty na wyspie bez kolacji we wspomnianym Kastro’s (zawalczcie o stolik na balkonie z widokiem na otwartą wodę), Noemie (punkt obowiązkowy w menu to ośmiornica i wędzona tarama), ale także w Zumie i Phoebus, uroczej małej knajpce ukrytej w jednej z ulic Mykonos.
Jeśli chodzi o imprezy, tych na Mykonos jest wiele, od rana do nocy. Do Scorpios warto udać się wcześniej, około 19:00 – raz, by uniknąć gigantycznych kolejek, dwa, by podziwiać zachód słońca. Polecam także Alemagou oraz oczywiście moje ulubione Moni – tu noc zaczyna się dopiero około 1:00 i trwa do rana.
Wyspiarskie życie ma swój rytm i styl – jak on wpływa na Twój sposób ubierania się? Co najbardziej lubisz w byciu w gorące lato na Mykonos?
Myślę, że i tu hasłem kluczem jest dualizm. W dzień ubieram się na luzie – na bikini zakładam luźną sukienkę albo kolorowe pareo, za to wieczorem szaleję z lookami, bo zasada „co za dużo to nie zdrowo” na tej wyspie po prostu nie obowiązuje. Widzę, że mocno wychodzę tam poza swoje typowe minimalistyczne ramy. I bardzo mnie to kręci.



Jaki jest Twój absolutny „must-have” w wakacyjnej walizce na Mykonos? Bez czego nie wyobrażasz sobie wyjazdu?
Duża kolorowa chusta, którą w zależności od looku noszę na głowie lub pareo. Ten drugi sposób jest moim ulubionym, bo daje mnóstwo opcji na stworzenie modnych stylizacji podkręcanych różnymi dodatkami: świetnie wygląda założony na kostium kąpielowy, ale też w połączeniu z luźną koszulą i dużymi kolczykami czy klasycznym T-shirtem i klapkami na obcasie. To taka kwintesencja wakacyjnej garderoby kapsułowej, której cały czas się uczę, bo oczywiście zawsze kończę z walizką niepotrzebnych ubrań.
Czy lokalna estetyka kolorystyczna, czyli: biel, błękit, minimalizm i taki spokój estetyczny, wpływają na twoje wybory modowe?
Trochę tak, ale i trochę nie, bo wibrująca energia tej wyspy zachęca mnie do większych eksperymentów z kolorami i printami. Minimalistką i fanką spokoju estetycznego jestem na co dzień – na Mykonos, ale i w ogóle w całej Grecji, nie rezygnuję z nich, ale chętniej traktuję jako bazę, którą podkręcam bardziej wyrazistymi elementami.

Czy istnieje coś, co można nazwać Mykonos style? Jak wyglądałby taki styl?
Dla mnie na pewno nie jest tym, co widzimy w mainstreamowej wersji. Bliżej mu do stylu, jaki i na Mykonos i na innych greckich wyspach, co lato lansują Margherita Missoni czy Julie Pelipas – to luźne lniane spodnie noszone z minimalistyczną górą od bikini, sprany vintage T-shirt łączony z kolorowym pareo, prosta spódnica z wyjściowym topem i płaskimi japonkami. To elegancja zaklęta w nonszalancji – jest w niej miejsce na pełen glamour, ale także na niewymuszony luz.
Ulubiony look na wieczór na Mykonos – opowiesz, jak się wtedy ubierasz?
To zawsze zależy od sytuacji – inaczej ubiorę się na kolację, a inaczej na imprezę. Największym wyzwaniem jest, gdy obie dzieją się jednego wieczoru (śmiech). Lubię komplety spódnic maxi i krótkich topów lub prostych w formie, ale efektownych mini sukienek, do których dobieram ekstremalnie duże kolczyki i klapki na obcasie. Obie opcje jeszcze nigdy mnie nie zawiodły.
Czy zdarzyło Ci się kupić coś wyjątkowego właśnie tam, w małym lokalnym sklepie czy galerii?
Oczywiście. Skórzane sandały rzymianki kupione w lokalnym sklepie trzy lata temu służą mi do dziś. Co sezon przywożę też stamtąd biżuterię – bardziej na pamiątkę, ale ostatnio odkryłam, że świetnie sprawdza się w eklektycznych wakacyjnych lookach.
Moda wakacyjna często jest bardziej beztroska – czy wtedy pozwalasz sobie na więcej eksperymentów ze stylem? Jakie inspiracje modowe zabierasz ze sobą z Mykonos?
Staram się znaleźć równowagę – jestem wierna swojemu stylowi, ale też pozwalam sobie na więcej eksperymentów z kolorami czy printami. Wakacyjnych inspiracji dostarczają mi Pinterest, Instagram i Tumblr – przed każdym wyjazdem lubię tworzyć mały moodboard, ale też stawiam na spontaniczność.
Na koniec – gdybyś miała wybrać jedną stylizację, która najlepiej oddaje klimat Mykonos, ale także twój styl – co by to było?
Naprawdę trudno wybrać jedną stylizację, bo mam wrażenie, że Mykonos – podobnie jak inne wakacyjne destynacje – zachęcają do tego, by stawiać na różnorodność. Energię wyspy zamknęłabym jednak chyba w mikro szortach, zamszowych sandałkach zapinanych wokół kostki i luźnej koszuli – dobrałabym do tego szeroki pasek w talii, naręcza biżuterii i pojemną torbę koszyk. To look na plażę, do beach clubu, ale także na kolację.

Michalina Murawska – redaktorka mody Vogue.pl, stylistka i content creatorka, od wielu lat związana z branżą fashion & beauty. Na instagramie łączy wyrafinowaną estetykę z pasją do mody, designu, sztuki oraz podróży. Jako ekspertka o wyjątkowym wyczuciu stylu i trendów aktywnie kształtuje gusta oraz inspiruje kobiety poszukujące jakościowych i świadomych wyborów.
fot. instagram @michalinamurawska















