podróżovanie

Styl życia, który zaskakuje! Twórcy bloga Podróżovanie inspirują na lato

Justyna M. - 24/07/20

Kasia i Łukasz 2 lata temu rzucili wszystko i rozpoczęli życie w vanie. Z nami dzielą się pięknymi chwilami, która spotkały ich w drodze oraz zdradzają tajniki Van Life’u. Poznaj twórców bloga Podróżowanie i ambasadorów naszego konkursu!

Niektórym do szczęścia wystarczy dom, dobre stanowisko w pracy i ustabilizowane życie rodzinne. Inni pragną odkrywać, poznawać i codziennie czekać na to, co przyniesie nowy dzień. Oczywiście, tak, jak nie ma idealnego przepisu na szczęście, tak nie istnieje idealny i jedyny przepis na życie. Najważniejsze, to odnaleźć własną drogę i poczuć się spełnionym w tym, co wykonuje się na co dzień. Kasia i Łukasz to para, która pracę w biurze i mieszkanie zamieniła na… podróżowanie i życie w vanie. Od 2018 r. przemierzają na czterech kółkach Europę, odkrywają kolejne miejsca i poznają inspirujących ludzi. Swoim przepisem na Van Life dzielą się na blogu Podróżovanie, prowadzą także własny kanał w serwisie YouTube oraz działają na Instagramie, a niedawno napisali książkę „Wielki Wóz”. Są również ambasadorami naszego konkursu #Catch The Moment.



Przepis na życie według Kasi i Łukasza z bloga Podróżovanie

Niecodzienny styl życia Kasi i Łukasza wzbudza ciekawość, inspiruje, zachwyca. Blogerzy zgodzili się odpowiedzieć na kilka pytań: wyjaśniają tajniki podróżowania kamperem, opowiadają o przygodach, codziennych zachwytach, a także o ich sposobie na ubieranie się w podróży.

podróżovanie

Życie w podróży zapewne wymaga przestawienia się na minimalizm. Czy było to dla Was trudne? Jak udało Wam się zredukować niepotrzebne rzeczy?

Żeby zamieszkać w vanie musieliśmy mocno ograniczyć ilość posiadanych przez nas rzeczy. Bardzo pomogła nam w tym idea minimalizmu, z którą zapoznaliśmy się dzięki filmom dokumentalnym oraz książkom. Nadmiaru rzeczy pozbywaliśmy się w kilku etapach. Pierwszy miał miejsce, kiedy mieszkaliśmy jeszcze w Bristolu (UK) i wyprowadzaliśmy się z dużego domu, który wtedy wynajmowaliśmy. Zaczęliśmy od wyprzedaży mebli i przedmiotów użytkowych pośród naszych znajomych oraz lokalnych mieszkańców za pośrednictwem Internetu. Ubrania, o których wiedzieliśmy, że nie będziemy ich używać, oddaliśmy do second hand’ów czy rozdaliśmy znajomym. Mimo, że towarzyszyło nam pewne napięcie i żal z powodu pozbywania się przedmiotów, równocześnie byliśmy podekscytowani nową perspektywą, a także czuliśmy się coraz „lżejsi”.  Łukasza bardzo cieszyło również to, że wraca do nas część pieniędzy, które wydaliśmy kupując te rzeczy, bo jak sam mówił w momencie zakupu się z nimi pożegnał. A teraz do nas wracały i mogliśmy je przeznaczyć na stworzenie domu na kółkach oraz na podróż. Kolejny etap pozbywania się rzeczy nastąpił kilka miesięcy później, w momencie, gdy kamper był już gotowy. Widzieliśmy wtedy, ile realnie przestrzeni dla naszych przedmiotów mamy i to pomogło nam podjąć ostateczne decyzje: co zabieramy ze sobą, co zostawiamy, co rozdajemy lub wyrzucamy. Ostatnim etapem był moment, gdy na chwilę wróciliśmy do Polski po pierwszym miesiącu podróży i mieszkania w vanie – wtedy wiedzieliśmy już, co na pewno potrzebujemy w naszym życiu, a czego jednak nie używamy. Okazało się np. że czasu na czytanie książek nie ma aż tak wiele w trakcie podróży i część z nich zostawiłam w Polsce, w domu rodzinnym. W naszym vanie mamy jednak wszystko, czego potrzebujemy do życia przez cały rok. Mimo że jest tego mniej, nie brakuje nam niczego.

Co nosicie podczas podróżowania? Czy są jakieś elementy ubioru, które są obowiązkowe w trasie?

Jeśli chodzi o nasz ubiór stawiamy przede wszystkim na komfort i prostotę. Ponieważ podróżujemy samochodem, lubimy założyć wygodne spodnie dresowe lub jeansy, luźny t-shirt, a w chłodniejsze dni bluzę. Kiedy dotrzemy na miejsce i zaczynamy je eksplorować, obowiązkowe są wygodne buty – sportowe albo trekkingowe. W vanie zdecydowanie częściej zdarza się „bad hair day”, dlatego zawsze mam pod ręką kapelusz, czapkę beanie albo chustkę, którą można jakoś fajnie zawiązać.

Czy życie w vanie wpłynęło na Wasz styl?

Zdecydowanie tak! Ja zanim wyruszyłam w podróż pracowałam w sklepach z ubraniami jako Visual Merchendiser. Byłam więc dobrze zaznajomiona z panującymi trendami, a także miałam zniżki na ubrania, więc moja szafa pękała w szwach. Obecnie ubrań mam o wiele mniej, choć wciąż nie mogę się nazwać w pełni minimalistką w tej dziedzinie, wciąż jestem w procesie tworzenia szafy kapsułowej i ponadczasowej. Jednak mój styl zmienił się mocno. Stawiam na prostotę i uniwersalne kroje oraz dobrą jakość. Chcę, aby ubrania, które kupuję dziś, były aktualne za kilka sezonów, a także, by ich jakość pozwalała używać je przez lata. Stawiam na minimalizm – basici, czyli proste topy w białym lub czarnym kolorze, jeansy, a do tego bluza, ramoneska bądź denimowa kurtka. Nad tym wszystkim góruje słowo klucz – wygoda. Oczywiście, mam także kilka kolorowych swetrów i sukienek, gdy najdzie mnie ochota, by ubrać się z większą finezją. Łukasz z tego, co obserwuję, zmienił swój kolorowy styl na bardziej stonowany – w odcieniach bieli, czerni i szarości. Myślę, że wpływ miały na to moje umiłowanie czerni oraz fakt, że ciemniejsze ubrania po prostu lepiej sprawdzają się w podróży. Łatwiej jest też je złożyć w gotowy outfit, więc rano nie musi zastanawiać się, co ze sobą połączyć, bo wszystko do siebie pasuje. Ach jest jeszcze coś! Łukasz długo polował na spodnie, które postanowił kupić z okazji wyruszenia w podróż. Są one dla niego synonimem luzu i wygody. Mowa o szarawarach, czy alladynkach jak są także nazywane. Kupił je w Portugalii i ma po dziś dzień. Mnie też kusi, by sprawić sobie jedną parę. Mam wrażenie, że ich fenomen rozumieją tylko podróżnicy, bo ludzie z miasta reagują często zaskoczeniem, śmiechem czy niedowierzaniem. Jednocześnie mam mocne przeczucie, że już wkrótce przywędrują do świata mody i sieciówek.

Moda a podróżowanie – czy to się wyklucza? A może pomimo wszystko śledzicie trendy i/lub tworzycie codzienne zestawy według jakiegoś klucza, stylu czy inspiracji ikonami mody?

Myślę, że moda i podróżowanie się nie wykluczają. Zdecydowanie jest to kwestia indywidualna. Jeśli komuś zależy na byciu modnie ubranym, podróżując ma szanse znaleźć fajne ubrania w różnych częściach świata, tak samo jak i inspiracje, obserwując lokalsów. Myślę, że podróż przez Włochy, czy Francję jest dobrym przykładem, gdyż mieszkańcy tych krajów mają fajne poczucie stylu. 

Z drugiej strony podróż potrafi dużo zmienić w głowie człowieka i czasami zaczyna się kwestionować samo zjawisko mody, czy częstego kupowania ubrań, by być na bieżąco z trendami. Coraz bardziej liczy się po prostu funkcjonalność – ochrona i ciepło, a wygląd ubrania staje się sprawą drugorzędną. Na pewno u wielu ludzi drogi zauważyłam dużo luźniejsze podejście do mody czy w ogóle ubierania się, zezwolenie i odwagę na eksperymenty ze swoim wyglądem oraz podążanie za stylem którego kluczem jest luz. To prowadzi do wyjścia poza ramy mainstreamowej mody. 

Na nas długoterminowe podróżowanie wpłynęło mocno pod tym względem, że na pierwszym miejscu stawiamy teraz wygodę oraz jakość. Ponieważ dużo czasu spędzamy w naturze, z dala od ludzi nie czujemy potrzeby, by jakoś specjalnie się ubierać, dlatego w naszych szafach króluje prostota i minimalizm. Coraz mocniej skupiamy się na własnych preferencjach, niż na trendach. Ja także od dłuższego już czasu praktycznie w ogóle się nie maluję, co jeszcze kilka lat temu było dla mnie nie do pomyślenia. Dzięki podróży spotykamy się z nowymi ludźmi i kulturami, i to również wpływa na nasze wybory ubraniowe, tak jak wspomniane eszewery czy skandynawski minimalizm z którym zetknęliśmy się w dwa lata temu, gdy podróżowaliśmy, przez kraje północy. Mnie od pewnego czasu mocno inspiruje także surfing i sami surferzy, za sprawą dwóch zim, które spędziliśmy w Portugalii. Chyba właśnie dlatego jedną z moich ulubionych marek obecnie jest Vans. Oprócz podróży inspirują mnie głównie muzycy, których słucham. Czasami zaglądam też na Pinteresta, który jest skarbnicą pomysłów. I codziennie jesteśmy też na Instagramie, bo staramy się na bieżąco relacjonować naszą podróż i siłą rzeczy widzimy, co noszą teraz inni ludzie.

A skoro o inspiracjach mowa… Co Was inspiruje do codziennego działania?

Do codziennego działania inspirują nas nasze marzenia. Może to trochę banalnie brzmi, ale z nich powstają cele, do których dążymy i powoli pracujemy na to, by się ziściły. Słuchamy intuicji i głosu serca, podążamy tam, gdzie czeka na nas, (przynajmniej taką mamy nadzieję) spełnienie. Jeśli chodzi o działalność w internecie, to inspirują nas nasi widzowie – dzięki ich dobrym słowom, komentarzom, czy ogólnie mówiąc, połączeniu jakie mamy ze sobą, wciąż tworzymy nowe treści. To takie sprzężenie zwrotne, bo od wielu osób dostajemy sygnały, że nasz sposób na życie zainspirował ich, by podróżować czy wyjść ze swojej strefy komfortu. 

podróżovanie styl

Czy pomimo życia w trasie, istnieją momenty, kiedy macie ochotę powiedzieć „dość” i wrócić do poprzedniego stylu życia?

To jest tak, że ciągłe bycie w podróży bywa czasami męczące, szczególnie, kiedy dużo się dzieje, np. chcemy zobaczyć kilka miejsc w krótkim odcinku czasu albo kiedy spotykamy się z wieloma ludźmi, co ma miejsce, kiedy podróżujemy przez Polskę. Kiedy wyruszyliśmy, byliśmy też mocno zaskoczeni tym, że ogarnięcie życia w vanie zajmuje bardzo dużo czasu, szczególnie w miejscach w których jesteśmy po raz pierwszy, a nie będę ukrywać, że było tak przez większość czasu. Mam na myśli takie sprawy jak robienie zakupów czy prania, znajdowanie wody, czy miejsc gdzie raz na czas możemy opróżnić zbiorniki ze zużytą wodą, czy toaletę. W domu to się praktycznie dzieje samo, a mieszkając w kamperze, o te wszystkie sprawy musimy zadbać sami. Do tego prowadzimy jeszcze kanał na YouTube i przygotowanie jednego, krótkiego filmiku czasami zajmuje wiele godzin. Dlatego doświadczyliśmy kilka razy ukłucia tęsknoty – Łukasz za wygodnym biurkiem i fotelem, bo spędza dość dużo czasu przed laptopem. Ja natomiast, kiedy spacerowaliśmy w październikowy wieczór po marinie w Sztokholmie i zobaczyłam fajnie urządzone mieszkanie na barce, gdzie w pokoju świeciła delikatnie taka ciepła lampa, zatęskniłam za przytulnym własnym kątem, dużym fotelem, kominkiem, za domowym ogniskiem, gdzie można się zaszyć, które grzeje w jesienne wieczory. Jednak to są tylko momenty i ogólnie bardzo cenimy nasz sposób na życie i to wszystko, co dzięki niemu doświadczamy. Nie chciałabym wracać do tego, co zostawiliśmy za sobą w Anglii, tamten etap jest już zamknięty.

Jakie są, Waszym zdaniem,  wady i zalety mieszkania w vanie?

Wady to oczywiście mała przestrzeń i wszystkie wynikające z tego implikacje – brak swojego własnego, osobnego pomieszczenia, układanie swoich rzeczy warstwowo, np. w bagażniku, przez co kiedy chcę się dostać do pudełka, które jest na dnie, żeby wyciągnąć ręcznik plażowy, muszę najpierw wyciągnąć wszystkie inne rzeczy, które są ustawione na pudle, a potem znowu je wpakować. To trochę irytujące, bo mało rzeczy jest „pod ręką”. Wspomniane serwisowanie kampera (czyli min. poszukiwania miejsc z wodą czystą i zrzutem tej zużytej), także bywa męczące. Razem z Łukaszem czasami tęsknimy za wanną. Sam Van life wiąże się  także z brakiem stabilizacji, wiem, że są osoby, którym rutyna daje poczucie bezpieczeństwa. Ja natomiast lubię powtarzać, że stabilizacja jest potrzebna tylko frankowi szwajcarskiemu. Czasami mogą być uciążliwe dźwięki z zewnątrz, ostatnio o 4:50 rano obudziło nas głośne krakanie wron, które obsiadły drzewo, obok którego zaparkowaliśmy poprzedniego dnia. 

Zalety to przede wszystkim wolność jakiej możemy doświadczać. Mieszkamy tam, gdzie nam się podoba i jak długo chcemy, a jeśli np. nagle pogoda się zmieni – to jedziemy w poszukiwaniu słońca. Van life bardzo dużo nas nauczył, jesteśmy bardziej elastyczni i łatwiej dostosowujemy się do zmieniających się warunków. Myślę, że żyjemy bardziej świadomie i jesteśmy mocno osadzeni w teraźniejszości. Nasze doświadczenia sprawiły, że ufamy życiu, wierzymy, że wszystko jest i będzie dobrze. Oprócz tego możemy doświadczać bliskiego kontaktu z naturą – mało który hotel jest usytuowany tuż przy lini morza, jezior, czy gór, jak zdarza nam się czasem zaparkować. Dzięki wyruszeniu w podróż spełniło się bardzo wiele naszych marzeń. W końcu nieodłącznym elementem van life’u są ludzie, których spotykamy. Oni mocno ubogacają nasze życie i podróż. Gdybyśmy nie podróżowali, to prawdopodobnie nigdy byśmy ich nie poznali. Ludzi drogi łączy bardzo specyficzna więź, jeszcze nie umiem dokładnie nazwać, czym ona jest, jednak przyjaźnie nawiązuje się tutaj bardzo szybko, czasami jeden wieczór przeradza się właśnie w taką relację. To są piękne chwile. Zalet jest dużo więcej niż wad, to fantastyczny sposób doświadczania podróży i życia.

Jakie jest Wasze najpiękniejsze wspomnienie z podróży?

Jest ich naprawdę cała masa! Jednak mam w pamięci taką wyjątkową dla mnie chwilę, choć jej opis nie brzmi może tak wyjątkowo. To wydarzyło się pod koniec września 2018, przemierzaliśmy wtedy Finlandię i właśnie wyjeżdżaliśmy z Rovaniemi, gdzie w setny dzień naszej podróży przekroczyliśmy koło podbiegunowe i oglądaliśmy zorzę polarną. Jechaliśmy w stronę Szwecji, przemierzaliśmy zalesione tereny, zapadał wieczór i niebo różowiło się od zachodzącego słońca. Nagle przez okno zobaczyliśmy jezioro, jechaliśmy przez chwilę przy jego brzegu i kiedy nadarzyła się okazja, zatrzymaliśmy samochód na dużym, trawiastym parkingu. Wysiedliśmy i od razu poczuliśmy przejmujący chłód, który spotęgował się, gdy znaleźliśmy się na molo, które prowadziło kilkanaście metrów w głąb zbiornika. Po drodze minęliśmy tablicę informującą, że znowu wjechaliśmy na teren koła podbiegunowego – co wyjaśniło niską temperaturę. Byliśmy tam zupełnie sami. Jezioro było absolutnie spokojne, a jego gładka tafla odbijała jak lustro powoli ciemniejące niebo. Wydawało się nie mieć końca, jedynie po lewej stronie na horyzoncie majaczyły jakieś wzniesienia. Panowała tam zupełna cisza, która aż dzwoniła w uszach. A ja po prostu stałam na końcu molo patrząc przed siebie, na północ, mając świadomość, że tam dalej ciągną się olbrzymie, puste, dzikie tereny. Te wszystkie doznania – zimno, cisza, spokój jeziora i piękno krajobrazu bardzo mocno wpłynęły na odczuwanie tamtej chwili, na zachwyt po prostu zapadającym wieczorem, hen gdzieś na północy. To było magiczne. Mam takie marzenie, że jeszcze kiedyś tam powrócę w takim czasie, zanim lód skuje jezioro, by obserwować w tamtym miejscu zorzę polarną – podwójną – na niebie i w jeziorze. 

Co powiedzielibyście osobie, która widząc Was, też planowałaby rozpocząć taki sposób życia?

Warto spróbować. Strach i niepewność są stałym elementem nowych początków, szczególnie tak szalonych jak rozpoczęcie van life’u. Jednak ta przygoda jest warta zachodu: pokonywania trudności, mierzenia się z niewiadomą oraz z desperacją zmartwionych członków rodziny. Ta podróż zabierze Cię w miejsca o których Ci się nawet nie śniło. I choć czasami będą to z pozoru zwykle miejsca, dostrzeżesz w nich wyjątkowe piękno. Postawi również na Twojej drodze ludzi, którzy Ci pomogą, którzy otworzą przed Tobą swoje serce, czasami dom, z którymi połączy Cię więź na całe życie. A jeśli gdzieś po drodze stracisz do tego zapał – auto zawsze możesz sprzedać i po prostu wrócić do tego, co robiłeś/aś wcześniej. Twoje kompetencje nie znikną, wręcz przeciwnie – dużo doświadczysz i dużo się nauczysz. Najwiecej o sobie samym.


Modne kostiumy kąpielowe na lato 2020 – zobacz, w czym pokazać się na plaży! >>>

Horoskop modowy – Rak  >>>

Produkt tygodnia: szorty z wysokim stanem >>>

Nie znalazłaś tego, czego szukałaś? Napisz do nas na doradca@answear.com i skorzystaj z darmowych porad stylisty, który pomoże Ci w doborze produktów

Akcje specjalne

answear.LAB KRÓL

#WeAreTheAnswear