
Gdyby do kapsuły czasu wysyłanej w kosmos trzeba było wybrać kwintesencję sportowej elegancji, polówka z symbolem krokodyla byłaby pierwszym wyborem.
Ponad 90-letnia marka doskonale potrafi balansować pomiędzy nowoczesnością i historią. Bardzo spójne kolorystycznie i wyszukane kolekcje marki intrygują i dają estetyczną przyjemność kolejnym pokoleniom fanów mody, ale i sportu.
Marka, tak jak jej twórca, pasjonuje się tenisem, czyli sportem w którym złożone zasady, wieloletnie dziedzictwo oraz otoczka towarzysząca turniejom, tworzą niezwykle fascynujący i inspirujący ekosystem. „Skupienie się na kolejnej wymianie i aby po prostu przebić piłkę na drugą stronę” taka prosta zasada często towarzyszy uprawiającym tenis. Równocześnie technika, poza siłą, jest kluczowa. Z jednej strony prosty, a z drugiej bardzo wyrafinowany sport. Lacoste z tej wyrafinowanej prostoty czerpie od zawsze.

Nie inaczej jest w przypadku kolekcji na sezon SS26.
Tym razem projektanci zainspirowali się tym, co dzieje się poza kortem, w szatni. Na tym zapleczu prawdziwych zmagań dzieje się o wiele więcej niż widzimy w transmisjach.
W Lacoste zawsze chętnie czerpiemy inspirację z życia sportowców, bo to stanowi DNA marki – mówi Pelagia Kolotouros creative director Lacoste.
Bez względu na wynik rywalizacji szatnia to miejsce w którym zawodnicy okazują skupienie, niepewność, mają swoje rytuały i tam w swojej wrażliwości mierzą się z triumfami i porażkami. „Za kulisami” dzieje się mnóstwo inspirujących rzeczy. Stąd obecne w kolekcji elementy błyszczące nawiązujące do potu, czy przezroczystości nawiązujące do prysznica i zmywania z siebie wysiłku.

W kolekcji SS26 Lacoste widoczna jest fascynująca gra między klasyką a nowoczesnością, w której kultowe elementy DNA marki zostają przetworzone w świeże, sensoryczne formy. Trencze o kroju przypominającym szlafrok, lekkie sukienki z popeliny i jedwabiu, a nawet haftowany krokodyl stają się pretekstem do reinterpretacji ikon, jak kultowe polo, odtworzone w technicznym przezroczystym nylonie czy w subtelnej popelinie.

Sylwetki z lekkiej organzy, błyszczącego nylonu i jedwabiu zdają się balansować między komfortem a cielesnością, jakby były „w połowie ubrane, w połowie rozebrane”, oddając atmosferę chwil przed treningiem czy po nim. Przezroczystości przywołują intymność szatni, a luźne, przewiewne formy pokazują, że moda Lacoste oddycha, porusza się i celebruje ciało w naturalny sposób.
To kolekcja na którą przyjemnie się patrzy, a jeszcze przyjemniej się nosi, czując sportowego ducha i zmysłowy powiew luksusu.





