Przeczytasz w 5 min 26 cze 2026

Wakacje z Answear i @freakery – zwiedzamy “terra da scoprire” czyli Kalabrię

tekst: Lara
Przeczytasz w 5 min

Jeśli oczekujesz dokładnego planu podróży i poleceń, które poprowadzą Cię za rękę, muszę Cię rozczarować. Zachęcam do czegoś innego.

Podróżuj bardziej analogowo. Zgub się. Zaufaj przypadkowi. Rozmawiaj z ludźmi. Odważ się wybierać to, co ciche. Uwierz mi, że w bocznych ścieżkach poczujesz szczery zachwyt.

Chcę pokazać Ci dwa mniej oczywiste regiony Włoch i miasta, w których odnajdziesz swoje ulubione miejsca. Potraktuj je jako sugestię i daj się prowadzić intuicji.

Kalabria

Podobno najlepsze historie miłosne zaczynają się od uderzenia pioruna. To by się zgadzało – bo właśnie od tego kilka lat temu zaczął się mój romans z Kalabrią. Dziś myślę sobie, że nie ma przypadków, skoro wracam tu co roku. W końcu o tym regionie mówi się “terra da scoprire” – z włoskiego “ziemia do odkrycia”. Zobaczysz tu soczystą zieleń, nierealnie turkusowe morze i usłyszysz…ciszę. Gęstą, przecinaną szybkimi jak strzała jerzykami, które zdobią niebo jak ziarna maku.

Szukałam regionu prawdziwego. Zapomnianego. Takiego, który jeszcze przez jakiś czas pozostanie nieodkrytym przez masową turystykę skarbem. To jeden z najmniej rozwiniętych regionów Włoch, gdzie wiele miasteczek jest jak czułe widma. Opuszczonych i dzikich, ale uwodzących otwartością ludzi i widokami zapierającymi dech w piersiach. Nie mają w sobie tętniących atrakcji i modnych miejsc – ale to jest ich urok. Spiesz się, bo z roku na rok pojawia się coraz więcej turystów. Najlepiej zajeżdżaj do małych mieścin po drodze do tych bardziej znanych.

Tropea
Tropea to najbardziej znane miasto w Kalabrii – dramatyczne klify i miasto rozpięte na szczycie Costa degli Dei (zasłużona, poetycka nazwa: “Wybrzeża Bogów”). Znajdziesz tu domy oplecione jaśminem, masę knajpek, ale wiesz co? Bądź buntownikiem i po krótkim spacerze, ucieknij.

Pro tip: O co chodzi? Otóż Tropeę najlepiej oglądać z poziomu niebiańskiej wody. Wypożycz łódź nieopodal i wynajmij ją na cały dzień. Mam wrażenie, że dopiero od tej strony naprawdę widać majestat tego miasta. Co najważniejsze – bez tłumów. Zajrzyj do restauracji, weź danie na wynos, zaopatrz się w SPF, książkę i płyń. Zajrzyj na niedostępne plaże, zobacz Capo Vaticano, nurkuj i ciesz się la dolce vita.

Contrada La Grazia, 89861 Parghelia

Scilla
Nie bez powodu dzielnica rybacka Chianalea bywa nazywana “małą Wenecją Kalabrii”. Scilla to mały port, gdzie starsi panowie grają w briscolę, to wąskie uliczki wychodzące na morze i bary na plaży, w których spotkasz wielu lokalsów. Po krótkim spacerze po mieście po prostu usiądź nad brzegiem morza i chłoń niezobowiązującą atmosferę. Z brzegu zobaczysz Sycylię.

Pro tip: pójdź do niepozornego baru i zamów panino al pesce spada, czyli wspaniałą bułę z miecznikiem z porannego połowu

Via Cristoforo Colombo, 89058 Scilla

Pizzo
To będzie Twój wybór, jeśli szukasz czegoś nieco bardziej tętniącego życiem, ale z pewnym małomiasteczkowym klimatem. Stara część miasta to dachy w kolorze terakoty i spokojne uliczki tak strome, że będziesz drobił kroki. Wszystkie prowadzą do Piazza della Repubblica, gdzie wieczorna passeggiata to sceny z filmu Felliniego.

Tartufo di Pizzo
Wiadomo, że gelateria we Włoszech to instytucja otwarta do późnych godzin nocnych – większość lodów jest świetna, ale w Pizzo spróbujesz czegoś wyjątkowego. Tartufo oznacza truflę, a ten kalabryjski deser w pewien sposób ją przypomina. To porządna porcja lodów, we wnętrzu których znajduje się płynna czekolada. Legenda głosi, że mistrzowi cukierniczemu Don Pippo zabrakło kiedyś foremek do lodów podczas wesela, więc wpadł na uformowanie deseru w dłoniach. Wnukowie Don Pippo do dziś prowadzą lodziarnię Dante.

Pro tip: Podobno to właśnie kelnerzy z baru Dante otworzyli naprzeciwko własny lokal: lodziarnię Ercole. Moim zdaniem to właśnie tam znajdziesz najlepsze tartufo, szczególnie te pistacjowe. A jeśli masz ochotę na prawdziwie włoskiego drinka, tu wypijesz boskie, gorzkie negroni.

Piazza della Repubblica, 18, 89812 Pizzo

Zambrone
Z Pizzo jest rzut beretem do mojej ukochanej plaży, która wygląda jak plan filmowy. Zobaczysz na niej Scoglio del Leone, czyli skałę przypominającą lwa, z której skaczą nieustraszeni Włosi. Woda jest jak kryształ. Zabierz ze sobą maskę do nurkowania, bo podwodne życie jest bardzo bujne. Przy dobrej pogodzie zobaczysz wspaniały widok na wulkan Stromboli.

Pro tip: Dojście będzie niełatwe, ale warto. Nie bój się przychodzić popołudniem. Lokalsi z reguły nie zostają na zachód słońca, więc poczujesz się jak na bezludnej wyspie.

Cipolla Rossa
Kalabria słynie z przepysznej czerwonej cebuli, nazywanej czerwonym złotem – zobaczysz ją na stoiskach przydrożnych handlarzy i powiem jedno: spróbuj. Chroniona oznaczeniem IGP cebula smakuje niebiańsko (jakkolwiek kontrowersyjnie to nie brzmi). Jest słodka, delikatna, chrupiąca.

Pro tip: Lubię wracać do tych samych miejsc. Do tego stopnia, że kelner w restauracji Chili Pepper, Luciano, przynosi dla mnie stolik z zaplecza. A wracać warto. Knajpka jest skryta na końcu miejscowości i zjesz w niej genialną zupę z czerwonej cebuli, z grzankami i kozim serem. Spróbuj tutejszego makaronu fileja z ‘ndują, czyli z pikantną kiełbasą.

Via S. Francesco, 52, 89812 Pizzo

Co jeszcze?

Jeśli znajdziesz czas, odwiedź średniowieczne Gerace i Bar Del Tocco, gdzie zjesz świetną granitę. Pojedź do Fiumefreddo Bruzio i zachwyć się widokiem, a na koniec odkryj niesamowitą Civitę – wyjątkowe miasto w górach, gdzie spotkasz kulturę Arbëreshë, czyli społeczność albańskiego pochodzenia.

W czym najlepiej odkrywać Kalabrię?

W długich sukienkach z naturalnych materiałów i wygodnych japonkach

Joanna Hoffmann @freakery

Twórczyni internetowa. Autorka kanału YouTube i podcastu o tej samej nazwie, gdzie analizuje i komentuje obecne tendencje w modzie i popkulturze.

Celem jej materiałów jest zapewnienie szerokiego i zrozumiałego kontekstu współczesnych trendów. Na Instagramie zajmuje się tworzeniem nietuzinkowych realizacji dla topowych marek. Fanka analogowej fotografii i snów na jawie. Uniżona służka dwóch kotów.

Avatar photo

Lara

Żyje w słowach i między słowami. Aktywna, ale przede wszystkim sportowo. Wolny czas najchętniej spędza w kinie lub w podróży.

Przeczytaj inne artykuły