Cara Loves Karl – muza oddaje hołd cesarzowi mody

Izabela C.
|
12 września 2022
|
Przeczytasz w 2 min
Przeczytasz w 2 min
Przeczytasz w 2 min

Karl Lagerfeld i Cara Delevigne byli kimś więcej niż zwykłymi kolegami – łączyła ich niesamowicie wyjątkowa więź, której ucieleśnieniem jest limitowana kolekcja Cara Loves Karl.

Przyjaźń Karla i Cary  wykraczała daleko poza granice relacji muzy i artysty – była oparta na wzajemnej miłości i szacunku oraz, oczywiście, na charyzmatycznej radości życia, którą celebrowali oboje. Teraz Cara Delevigne przywraca pamięć o projektancie, współtworząc niezwykłą kolekcję. 

Historia pewnej przyjaźni

Ona zawdzięcza mu rozpęd w swojej karierze, on – niekończące się źródło inspiracji. Po raz pierwszy Karl Lagerfeld spotkał się z Carą Delevigne przy pracy nad pokazem Chanel na wiosnę 2012. Projektantowi wystarczyło kilka spojrzeń, aby odkryć potencjał Cary i zaangażować ją do najnowszego pokazu.  Szok, niedowierzanie i przerażenie – takie uczucia towarzyszyły zaledwie 20-letniej dziewczynie, która dopiero rozwijała swoje skrzydła w modelingu, a show Chanel miało być pierwszym tak poważnym przedsięwzięciem w jej karierze. Po wybiegu przeszła wzorowo. Później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Cara stała się kolejną muzą Karla, wielokrotnie pojawiając się na wybiegu i w kampaniach marki. Lagerfeld uwielbiał ją, doceniając jej odwagę i charakter. W 2014 r. przyznał:

Ona jest ikoną. To Charlie Chaplin świata mody. Jest rodzajem geniuszu, niczym bohaterka niemego filmu.

Ze swojej strony Cara podziwiała i ubóstwiała Karla, którego traktowała jak prawdziwego mentora i powiernika, który pozwolił jej na bycie sobą:

Uwierzył we mnie, podczas gdy tak wielu innych, w tym ja, nie wierzyło. Był wizjonerem, geniuszem, ale co więcej… drogim przyjacielem.

Cara loves Carl

Kilka lat po śmierci projektanta, Cara miała okazję przypomnieć o jego dziedzictwie. Ponadczasowość, praktyczność i uniwersalność – to cechy kolekcji Cara Loves Karl, która właśnie ujrzała światło dzienne. Całość zawiera neutralne, uniseksowe elementy, które można do woli łączyć,  przekształcać  i nosić w sposób, jaki akurat ma się ochotę. Ubrania nie mają bowiem płci – z tą ideą utożsamia się Cara, kontynuując odważne i innowacyjne spojrzenie na modę zapoczątkowane przez Karla Lagerfelda. Stąd obecność w kolekcji T-shirtów oversize, koszul z odpinanymi kołnierzykami czy kamizelek o wydłużonej linii. Także kolorystyka nie zna tutaj pojęcia płci – odcienie bieli, czerni, szarości i granatu może przecież nosić każdy.