„Możesz nosić to, co Ci się podoba, jak Ci się podoba, nikt nie ma prawa Cię oceniać.” – Aga Korsak o esencji answear.LAB  

Justyna M.
|
11 czerwca 2022
|
Przeczytasz w 7 min
Przeczytasz w 7 min

Spis treści

Przeczytasz w 7 min

Zamiast „Dzień dobry”, woła do Ciebie „Be brave!”, nie podąża utartymi schematami, lecz wyznacza nowe ścieżki (po których stąpa pewnym krokiem), a od bycia grzeczną i poprawną woli bunt, odwagę i spontaniczność. Taka właśnie jest answear.LAB – nasza marka własna. Z jej Brand Director, Agą Korsak, rozmawiamy m.in. o ideach przyświecających answear.LAB, kulisach tworzenia kolekcji, nadciągających wyzwaniach i osiągniętych sukcesach.

answear.LAB to powstała w 2020 r. autorska marka własna Answear.com, stworzona przez kobiety dla kobiet. Poprzez cykliczne, tematyczne kapsuły, odważnie i głośno mówi o kobietach we współczesnym świecie. O ich problemach, ambicjach, marzeniach… Tematy tabu tutaj nie istnieją, a poza ideą równie ważny jest świetny design, jakość i unikatowość. Bo answear.LAB to także suma potencjałów: lokalnych fabryk, niewielkich wytwórni i niezależnych projektantów, z którymi wspólnie kreuje oryginalne propozycje. Na czele marki stoi Aga Korsak, która w branży mody działa ponad 20 lat, a swoje imponujące biznesowe doświadczenie łączy z artystycznym wykształceniem i duszą feministki.

Wywiad z Agą Korsak

Zapytaliśmy Agę o teraźniejszość i przyszłość answear.LAB. W czym tkwi fenomen marki, skąd wynika jej wyrazistość i czym jeszcze nas zaskoczy?

Gdybyś mogła w 3 przymiotnikach określić markę answear.LAB, co to byłyby za słowa? 

ODWAŻNA

EMPATYCZNA

SPONTANICZNA

answear.LAB jest marką zaangażowaną społecznie, która nie boi się poruszać ważnych tematów, wielokrotnie podkreślającą siłę i odwagę kobiet. Skąd pomysł na taką ideę i co zadecydowało o ostatecznym kształcie marki? 

answear.LAB od początku istnienia mniej skupia się na trendach, a bardziej na komunikacji społecznej. Trendy, niestety, powodują, że ludzie ubierają się podobnie, tracąc swoją wizualna osobowość. Dla mnie od trendów ważniejszy jest styl, answear.LAB zachęca do eksperymentów, budowania własnego świata, do niekonwencjonalnych wyborów.

W duchu feminizmu?

Dla mnie naturalnym habitatem jest feminizm. Podstawą mojego feminizmu jest głęboki szacunek dla drugiego człowieka i nieustanne dążenie do osiągnięcia równowagi społecznej. Równowagi, czy raczej równości, niezależnej od koloru skóry, orientacji seksualnej, wyznania, zamożności czy stopnia sprawności. Feminizm jest istotą wyznawanych przeze mnie wartości, wyznacza kierunki mojego działania, stanowi pryzmat dla podejmowanych decyzji. Moje zaangażowanie w naturalny sposób przekłada się na markę, którą prowadzę.

„Feminizm jest w modzie” – powiedzą niektórzy. A jakie jest Twoje zdanie na temat poruszania przez marki tematów feministycznych? 

Jak wspomniałam, feminizm jest dla mnie najważniejszym nurtem myśli społecznej, któremu wiele zawdzięczamy. Nie oznacza to jednak, że feminizm powinien być tylko dla kobiet. W rzeczywistości istnieje pilna potrzeba, aby mężczyźni również zostali feministami. Feminizm może zbliżyć nas do społeczeństwa bez nierówności płci, w którym każdy może wybrać role, do których najlepiej pasuje, a nie te, które są narzucone. Dla mnie nie jest to moda, tylko naturalna ewolucja filozoficzna.

Co uważasz, jako dyrektorka marki własnej, za najważniejsze, podczas kreowania odzieżowego brandu? 

Kilka aspektów jest niezwykle ważnych, wręcz równoważnych. Sposób pozyskiwania produktu, z dbałością o środowisko naturalne, tworzenie limitowanych serii niepowodujących nadprodukcji, jakość materiałów, które znajdują się w kolekcji, bo jakość jest podstawą stylu, ale chyba priorytetem jest estetyka. Nasze ubrania są znakomicie zaprojektowane i piękne.

Trzeba pamiętać, że answear.LAB produkuje bardzo krótkie serie: od 30 do 100 szt., co naturalnie daje naszym odbiorczyniom gwarancję unikalności.

Dla współczesnej kobiety ubranie to ‘ARMOUR’, która ma nam dać poczucie bezpieczeństwa, podnieść naszą samoocenę, dodać pewności siebie, by radzić sobie z codziennością i problemami czyhającymi na nas tuż za progiem. Współczesny świat nadal nie jest przyjazny kobietom, które muszą ciągle walczyć o swoje, wyswabadzać się z ról, które narzuca im społeczeństwo. Codziennie jesteśmy ocenianie, krytykowane, codziennie musimy udowadniać przed światem swoją wartość. A ja poprzez nasze kolekcje, pragnę powiedzieć: „dość!”. Możesz nosić to, co Ci się podoba, jak Ci się podoba, nikt nie ma prawa Cię oceniać.

Budowanie indywidualnego stylu niech będzie takim wstępem do życia na własnych zasadach.

Każda kapsuła answear.LAB jest oryginalna. Każda opowiada odrębną historię. Zdradzisz, co Cię inspiruje i skąd czerpiesz pomysły na kolejne kolekcje? 

Każda kapsuła porusza kwestie dla nas ważne i każda ma zwerbalizować nasze pragnienia. Bohaterkami wszystkich naszych kolekcji są kobiety, każda z nich jest na swój sposób silna i każda jest inspiracją.

Mówiąc „silna” masz na myśli…?

Jakkolwiek wiele z nas ma trochę dosyć określenia „silna kobieta”, bo kojarzy nam się ono z bardzo zaradną, wiecznie zapracowaną osoba, która ciągle dźwiga ciężary życia, to jednak ja lubię to określenie, chociaż definiuję je po swojemu.  Tutaj wymienię cały zestaw cech, prawdziwy koncert życzeń, do którego sama aspiruje. Dla mnie silna kobieta to ktoś, kto wierzy w siebie i we własne możliwości, pomimo trudnych sytuacji – nie traci wiary. Ja często mam z tym kłopot, ale się nigdy nie poddaję. Silna kobieta potrafi wyciągnąć lekcje ze swoich porażek, potrafi się po nich w swoim tempie pozbierać, nie boi się ryzyka. Zostawia przeszłość w przeszłości i akceptuje ją taką, jaką była. Żyje uważnie teraźniejszością i planuje przyszłość. Daje sobie prawo do popełniania błędów i świadomie rezygnuje z poczucia winy. Dba o swoje potrzeby, jasno je wyraża i słucha swojej intuicji. Daje sobie prawo do różnych emocji, do ich wyrażania i przeżywania. Ma jasno sprecyzowane wartości i kieruje się tym, co dla niej ważne. Daje sobie prawo do bycia wrażliwym człowiekiem. Silna kobieta nieustannie się rozwija, czyta, słucha, jest uważna, zdobywa wiedzę, jest otwarta na nowe pojawiające się szanse i możliwości. Słucha swojego ciała, lubi je i dba o nie. Wie, że tylko dzięki niemu może w pełni odczuwać emocje, doświadczać miłości i realizować swoje pragnienia. Silna kobieta nie porównuje się, nie rywalizuje, lecz idzie własną drogą do wytyczonych przez siebie celów, w odpowiednim dla siebie tempie.  Stanowczo wyznacza granicę tym, którzy próbują ją przekroczyć. Potrafi odejść od niesprzyjających jej relacji. Wie, że tylko szanując samą siebie może oczekiwać szacunku od innych. Trochę długi ten „niezbędnik silnej kobiety”, ale pewnie jeszcze nie wszystkie cechy wymieniłam, natomiast pewnie mogłabym go też nazwać „niezbędnikiem szczęśliwego człowieka”. Na koniec dodam jeszcze, że silnej kobiecie nieobcy jest strach, ale potrafi go pokonać. Wie, że strach jest bardzo silną i ważną emocją, która towarzyszy nam przez cale życie, więc przełamuje i oswaja własne lęki. Silna kobieta nie ma syndromu grzecznej uczennicy, nie uzależnia swojego poczucia wartości od opinii innych. Nie szuka akceptacji na zewnątrz, lecz w samej sobie. Nie wstydzi się swoich słabości i wie, że one też stanowią jej wartość i siłę.

Jak wyglądają etapy powstawania limitowanych kolekcji? Ile czasu powstawała np. No shame. No fear. czy Girl Power? 

Podstawą każdej kapsuły jest idea, którą potem wizualizujemy. Można mieć wątpliwości, jak ubraniem pokazać emocje, natomiast dla nas jest to rodzaj języka, którym się komunikujemy. Wybieramy kolory, formy, które pasują nam do danego tematu. Starannie dobieramy też materiały do produkcji. Poszukujemy rozwiązań, struktur, kolorów, wzorów i nadruków, które pomogą nam zakomunikować konkretne treści. Oczywiście, jest to nasze wyobrażenie na dany temat, ale jest to też część wspaniałej, kreatywnej, wspólnej pracy. Tempo powstawania kolekcji jest różne, zwykle etap projektowy zamykamy w ciągu kilku tygodni. Natomiast później następuje nieco mniej ekscytująca, za to pełna wyzwań i bardzo zobowiązująca cześć produkcyjna.

answear.LAB istnieje już prawie 2 lata. Co, w tej krótkiej, ale jakże intensywnej historii było największym wyzwaniem? 

 Dla nas te 2 lata to czas intensywnej pracy, ale też wspaniała przygoda. Spotkania z inspirującymi ludźmi i niekończące się podróże. Najtrudniejsze było przełamanie stereotypu postrzegania marki modowej wyłącznie w kontekście kolekcji odzieży. Udało nam się stworzyć silną, nieszablonową markę, która mocnym głosem opowiada się za równouprawnieniem. Markę, która podkreśla wagę różnorodności, unikalności i realizowania pragnień każdej z nas.

A skoro o wyzwaniach mowa, niedawno ukazała się kolejna odważna kapsuła. Zresztą, jej nazwa wyraźnie to sugeruje – „Be Brave”. Uchylisz rąbka tajemnicy? 

Claim answear.LAB to „BE BRAVE” jest swoistą deklaracją kobiecej siły, sprawczości i autonomii. Zachęca do działania w zgodzie z własną intuicją i wsłuchania się we własne pragnienia. Jest zaproszeniem do przełamywania schematów, do zmiany, do eksploracji i podejmowania ryzyka. Kolekcja jest mroczna i brzmią w niej nuty rebelianckiej muzyki, jest też romantyczna i sensualna, bo “BE BRAVE” dotyka każdej strefy naszego życia. Bunt, wyzwolenie, artyzm – takie skojarzenia nasuwają się po obejrzeniu zdjęć czy elementów wchodzących w skład kolekcji. Tworząc ją, inspirowaliśmy się motywami ze świata filmu i sztuki oraz wydarzeniami i postaciami ważnymi dla herstorii. Mam tu na myśli przede wszystkim sztukę i osobę Fridy Kahlo – niepokorną meksykańską artystkę, której twórczość przesiąknięta jest do głębi feminizmem oraz rewolucję seksualną. Ten ruch wstrząsnął Europą Zachodnią i Ameryką na przełomie lat 60. i 70. i na zawsze odmienił nasze podejście do kobiecej seksualności, wreszcie postrzegania kobiety w domu i w pracy. W kolekcji odnajdziemy także echa kultowego filmu “Thelma i Louise”, w którym główne bohaterki nie bały się podjąć ryzyka, by wreszcie poczuć niczym niekrępowaną wolność. Mamy też współczesny akcent – na potrzeby kolekcji specjalną grafikę, emanującą kobiecą mocą, stworzyła ilustratorka i designerka Katarzyna Bogucka “Nioska”.