aga korsak

O kobietach przez kobiety – Agnieszka Korsak o kulisach i ostatnich działaniach marki answear.LAB

Izabela C.
|
16 listopada 2021
|
Przeczytasz w 6 min
Przeczytasz w 6 min
Przeczytasz w 6 min

Girl Crush! Kobiety działają, tworzą i inspirują – tak jak dyrektorka marki answear.LAB, Agnieszka Korsak, która wraz ze swoim zespołem stoi za ostatnimi głośnymi i pełnymi mocy projektami brandu. Rozmawiamy z nią o wartościach, jakimi kieruje się answear.LAB i planach na przyszłość.

answear.LAB to marka nieuznająca kompromisów, pełna energii i pasji. Stworzona przez kobiety i dla kobiet, wierzy w ich silę, siostrzeństwo i wzajemne wsparcie. Za jej sterem stoi Agnieszka Korsak – projektantka, artystka i feministka. Od lat działa w branży modowej, jednak nie jest to jej jedyna pasja. Interesuje się także muzyką, grafiką, malarstwem, fotografią… Kiedyś prowadziła galerię performance i sztuki akcji oraz wytwórnię muzyczną TamTam Records, organizowała festiwale, a swoje prace pokazywała na wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych, między innymi w St Cross College w Oxfordzie.

Dyrektorka marki answear.LAB w podcaście ELLE

Agnieszka Korsak niedawno była gościnią podcastu ELLE #girlCRUSH, w którym opowiedziała o korzeniach answear.LAB, wartościach marki, kulisach powstawania kolejnych kolekcji.

“Mało marek mówi o wartościach, a moda to dziedzina obarczona bardzo dużą odpowiedzialnością. Ale answer.LAB to nie tylko marka odzieżowa. To zespół kobiet posiadających wspólne wartości: odwagę, siłę i empatię […] W świetle wszechobecnego shamingu my staramy się nie oceniać, nie wytykać, nie kategoryzować, nie mówić o złym i dobrym guście. Bo to po prostu nie jest w porządku. My dajemy pełną akceptację dla wszystkich wyborów naszych konsumentów”.

Całą rozmowę w formie podcastu znajdziesz już teraz na ELLE.pl.



answear.LAB a feminizm. Jak marka wspiera kobiety i mężczyzn?

My z kolei zapytaliśmy Agę o ostatnie działania związane z obchodami Światowego Dnia Feminizmu. answear.LAB pragnąc podkreślić rolę tego ruchu w życiu każdej i każdego z nas, swoją komunikację skierował do mężczyzn, prosząc ich o bycie współsojusznikami kobiet w walce o ich prawa. 7 listopada hasło “I’m a feminist” głośno wybrzmiało w polskich social mediach.

Niedawno obchodziliśmy Światowy Dzień Feminizmu. Jak duża jest waga tego dnia dziś – w 2021 roku?

Mimo blisko stuletniej rocznicy wywalczenia praw wyborczych przez kobiety w Polsce, nasza rola w społeczeństwie nadal kształtowana jest przez pryzmat tradycyjnego, konserwatywnego podejścia do rodziny. Feminizm postrzegany jest bardzo stereotypowo, wręcz opacznie. Zarówno w tematach społecznych, jak i ekonomicznych pomija się głosy kobiet. To właśnie dlatego wciąż potrzebujemy dyskusji, edukacji i działań, które pozwolą aktywnie przeciwdziałać dyskryminacji ze względu na płeć. Pragnę przypomnieć, że dzięki działalności feministek my – kobiety uzyskałyśmy nie tylko prawa wyborcze, ale także prawo do studiowania, do pracy w zawodach wcześniej dla nas niedostępnych, prawo do rozwodów, prawo do decydowania o własnych dzieciach po uzyskaniu rozwodu, do decydowania o swoich pieniądzach. Zmiany następują stopniowo i napotykają na opór. Wciąż kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, luka płacowa w Polsce nadal wynosi 8,5%, wciąż są dyskryminowane w pracy i w życiu społecznym, wciąż na swoich barkach dźwigają o wiele więcej obowiązków domowych niż ich partnerzy. Również polityka jest prowadzona tak, że tematy “kobiece” – opieka zdrowotna, oświata, pomoc dla najsłabszych nie dostają należnego wsparcia i mają mniejsze dofinansowanie niż np. wojsko albo kościół.  Dlatego wciąż potrzebujemy feministek i ich zaangażowania.

answear.LAB postanowił włączyć się w obchody tego ważnego dnia. Czy decyzja o świętowaniu Światowego Dnia Feminizmu nie była dla marki trudna?

Powiedziałabym, że wręcz odwrotnie. To było dla nas coś oczywistego! answear.LAB od początku swojej działalności stoi silnie po stronie kobiet, działając na ich rzecz. Odważne manifestowanie swojego stanowiska jest wpisane w DNA naszej marki. Według mnie to właśnie rolą dużych marek, które maja potężne zasięgi, jest prowadzenie odważnej komunikacji, która może inspirować do zmian.

Czy answear.LAB nie boi się angażować w kwestie światopoglądowe? Dla wielu modowych marek to nadal zbyt odważny krok.

Oczywiście mamy świadomość, że angażowanie się marek w kwestie polityczne i światopoglądowe może budzić mieszane uczucia wśród konsumentów, ale moda przecież̇ od zawsze odzwierciedlała zmiany społeczne i na bieżąco reagowała na aktualne wydarzenia. Spójrzmy chociażby na historię spodni, które kiedyś były elementem garderoby zarezerwowanym wyłącznie dla mężczyzn. Jeżeli przyjrzymy się tej historii z bliska, okazuje się, że dość prozaiczna sprawa, taka jak wybór codziennej stylizacji, jest efektem wielu skomplikowanych przemian kulturowych. Jeans był kiedyś wyrazem buntu. My ten sprzeciw okazujemy teraz po prostu w inny sposób.

Każda marka, aby dunkcjonować i rozwijać się, musi osiągać zyski. Jak połączyć to z chęcią przekazywania określonych wartości? 

Z mojego punktu widzenia, z punktu widzenia dyrektorki marki nawet trzeba to połączyć. Firmy powinny ponosić odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy i powinny dawać przykład swoim odbiorcom. Jeżeli marka będzie faktycznie podejmować działania, które później przełożą się na komfort naszego życia, to znajdzie swoich odbiorców, którzy będą ją wspierać, chociażby ze względu na podobne wartości.

Rozmawiamy o feminizmie, a więc o ruchu, który ma w swojej nazwie feminę, czyli kobietę. Wy nie koncentrujecie się jednak na samych kobietach, prawda?
W feminizmie ważna jest solidarność i wzajemne wspieranie się, współpraca, budowanie, a nie walka z kimkolwiek. Dlatego nasza komunikacja skierowana jest do wszystkich, również do mężczyzn.

Kim jest mężczyzna-sojusznik kobiet w walce o równe prawa?

To mężczyzna, który nie wstydzi się powiedzieć o ważności równouprawnienia. Jeden z nich może wyjść na ulicę kiedy trwa Strajk Kobiet, a drugi może wspierać swoją kobietę dzieląc się obowiązkami w domu, czy opieką nad dziećmi. Najważniejsze – wspierajmy się nawzajem, nie dyskryminujmy i nigdy nie czujmy się lepsi od innych.

Mówimy o walce kobiet, ale na równości możemy zyskać wszyscy. Co mogą zyskać mężczyźni?

Od lat konsekwentnie udowadnia się, że firmy, którymi zarządzają zespoły złożone zarówno z mężczyzn, jak i kobiet, w których na wysokich stanowiskach nie obsadza się wyłącznie mężczyzn, prosperują znacznie lepiej niż te, w których panuje patriarchalne podejście do awansów. Firmy szanujące równouprawnienie mają lepsze wyniki. Równość nakręca gospodarkę, a mówiąc jeszcze bardziej wprost: równość się opłaca. I z tego dobrobytu mogą skorzystać wszyscy.

Co więcej, feminizm dyskutuje zarówno z tradycyjnym modelem kobiecości, jak i z tradycyjnym modelem męskości. Z tym, czego podobno nie wypada kobiecie, i z tym, co rzekomo powinien mężczyzna. Gdyby nie feministki, mężczyźni byliby skazani na jeden model męskości, według którego chłopaki nie płaczą. To feministki zawalczyły o tę zmianę w myśleniu o powinnościach płci, dzięki której mężczyźni mogą, np. dbać o swoje zdrowie, również psychiczne, i nie muszą już zgrywać twardzieli odpornych na stres, smutek, depresję i lęki. Mężczyzna może chodzić na terapię i przyznać się do tego w towarzystwie. Może też jechać do SPA i wrzucić relację z pobytu na Instagram. Bez obaw, że jego zachowanie zostanie odebrane jako niemęskie, bo jako takie nie powinno zostać odebrane.

Walcząc ze stereotypami płciowymi feminizm pozwolił mężczyznom budować ciepłe, emocjonalne relacje z dziećmi. Heteroseksualny mężczyzna, który pozwala, aby to jego partnerka pracowała na utrzymanie rodziny, podczas gdy on poświęca się opiece nad dziećmi i domem, wciąż musi się mierzyć z potencjalną krytyką. Feministki nie chcą, żeby musiał, bo to, jak zostaną podzielone role w związku, wynika tylko i wyłącznie z tego, jak się między sobą ustali podział ról. Jeśli obu stronom w takim układzie wygodnie, to nikt nie ma prawa tego oceniać. Feminizm zmienia też stereotypowy obraz ojcostwa. Ten, w którym ojciec jest od dyscypliny, nie przytula, w którym akceptuje się jego emocjonalne wycofanie (wynikające oczywiście z braku przyzwolenia na wrażliwość u mężczyzn).

A największy zysk? W społeczeństwie, w którym każdy ma równe prawa, może realizować swoje ambicje i pasje, ma przyzwolenie na wrażliwość, nie jest karany za swoją seksualność, wszystkim żyje się lepiej. Po prostu.