Walentynki, sympatyczne święto. Ale wiecie, co tak naprawdę jest największą oznaką miłości? Nie balonik z serduszkiem, kwiatki i romantyczna kolacja. Otóż najpiękniejszą walentynką jest wstawienie prania. Odkurzenie całego mieszkania (również za kanapą!). Skręcenie mebli. Słowem: sprawy naprawdę ważne.
“Amerykańskie święto”? “Festiwal konsumpcji”? Jak to naprawdę jest z tymi walentynkami? Jakie są korzenie tego święta w Polsce i co mają z tym wspólnego harlequiny?
Już od godziny siedzę w kawiarni nad zimną już kawą, naprzeciwko znajomej. Namawiała mnie na to spotkanie od miesięcy, bo tak bardzo chciała pogadać, nadrobić tematy, posłuchać, co u mnie (jej słowa!).
W ostatnim czasie zarówno w realu, jak i w internecie zaroiło się od rozmaitych ekspertów od dobrostanu. Jak dobrze żyć wie youtuberka, psycholożka, kosmetyczka, trener personalny, aplikacji, tik-tokerka doradzająca w wyborze szminek, autorzy poradników dla biznesu, twórcy start-upów i nawet chat GPT.
Ile razy na ulicy ktoś klepnął cię po tyłku? Gwizdał za tobą, zaczepiał, dotykał? Czy ktoś się przed tobą obnażył, proponował seks, głupio komentował wygląd?
– Zawsze staram się uchwycić w postaciach i tle grafik wszystko, co wydaje mi się piękne, ekscentryczne i wyraziste – mówi Carolina Altavilla, ilustratorka, designerka i dyrektorka artystyczna, której grafiki zdobią T-shirty z limitowanej kolekcji No Shame marki Answear.LAB.
Styczeń. Jak zwykle to samo – przez media przewija się temat postanowień noworocznych, ich sensowności i tego, czy Polki i Polacy ich dotrzymują. Podobno większość nie, i nie ma co się dziwić – przy tak ogromnej presji na wywiązywanie się z postanowień człowiek po prostu nie jest w stanie się zmobilizować.
Gdybym dostawała złotówkę za każdym razem, kiedy słyszę lub czytam, że feminizm to nienawidząca mężczyzn ideologia, która chce zniszczyć polską rodzinę, byłabym już milionerką. Tyle lat powtarzania, tyle tłumaczenia, tyle…życia feminizmem. Bo feminizm to też sposób życia, co ciekawe, kultywowany przez większość żyjących w naszym kraju osób. Ale po kolei…
Jestem feministką. Przez lata słyszałam od różnorakich mężczyzn oraz kobiet, że to oznacza, co następuje – wymieniam w kolejności niechronologicznej: że nie umiem sprzątać, nie umiem gotować, nie golę pach, jestem lesbijką, mam nieudane życie erotyczne, jestem brzydka, nienawidzę mężczyzn, mam wyprany mózg, nie rozumiem co mówię.
Znam ludzi, którzy nie śledzą wiadomości, bo wiedzę o świecie czerpią ze stories. Nie muszą oglądać najmodniejszych seriali, bo wszystkie one streszczone są w memach. A znowu rolki uczą ich makijażu, przesadzania kwiatów czy interakcji z osobami w spektrum. Można się w ogóle nie rozglądać wokół, wystarczy poscrollować.
Czy zastanawiasz się czasem nad tym, że jesteś w 10 proc. najbardziej uprzywilejowanych mieszkańców całej planety? A 90 proc. ludzkości ma gorzej niż Ty? Praktycznie w każdym obszarze życia, od dostępu do informacji, leków, edukacji poprzez bezpieczeństwo i możliwości rozwoju.
Za oknami szaro, buro i ponuro. Nic, tylko spakować walizki i udać się w jakąś egzotyczną podróż. A jeśli nie mamy takiej możliwości? Pozostaje nam literatura i show-biznes – dwie największe ostoje eskapizmu człowieka XXI wieku – bez względu na to, czy do tej drugiej się przyznajemy publicznie, czy też nie.
Sylwia Chutnik – pisarka, publicystka, działaczka społeczna i wykładowczyni akademicka. Felietonistka ,,Polityki”, „Wysokich Obcasów” i wielu portali internetowych. Laureatka nagród literackich i społecznych. Zasiada między innymi w Kapitule Nagrody im. Olgi Rok, Kapitule Obywatelskiej Naukowych Nagród “Polityki” oraz w Radzie Fundacji Feminoteka. Doktorat obroniła w Instytucie Kultury Polskiej UW.
Martyna Zachorska – Popularyzatorka nauki i literatury. Autorka książki „Żeńska końcówka języka”. Magistra filologii angielskiej, absolwentka Wydziału Anglistyki UAM. Tłumaczka pisemna i konferencyjna szkolona w Dyrekcji Generalnej ds. Tłumaczeń Komisji Europejskiej. Obecnie doktorantka na kierunku językoznawstwo w Szkole Doktorskiej Nauk o Języku i Literaturze UAM.
Karolina Sulej – pisarka, gamewriterka, podcasterka, kuratorka. Autorka takich książek jak „Rzeczy osobiste” oraz „Ciałaczki. Kobiety, które wcielają feminizm”. Doktorantka w Instytucie Kultury Polskiej.
Alex Jaskółowska – podróżniczka, blogerka, autorka książek. Prowadzi międzynarodowy blog o podróżach: Travel and Keep Fit. Odwiedziła ponad 100 krajów na 6 kontynentach. Z wykształcenia jest psychologiem społecznym. Studiowała i pracowała naukowo m.in. w Korei Południowej, Japonii, Australii, Stanach Zjednoczonych i Włoszech.
Zapraszam was do krainy obłędnych widoków, pięknych miasteczek, natury i raju dla miłośników sportów wodnych, wędrówek i wycieczek rowerowych. W tym tekście pokażę zdjęcia, którymi z premedytacją chcę Wam narobić „smaka” na podróż. Mam w zwyczaju mówić, że Włochy to stan umysłu i kraj, który nigdy nie zawodzi. Możesz wybrać dowolne miejsce we Włoszech, kupić bilety lotnicze w jakiejś promocji i jechać w ciemno. Czy to Rzym, czy Apulia, czy Bolonia, Werona, Wenecja, Dolomity, Sardynia, a może Sycylia.
Ostatnio odkryłam zupełnie nowy region i właśnie o nim chciałam opowiedzieć. Nie byłabym sobą, gdybym nie podrzuciła kilku tipów i inspiracji, jak zaplanować pobyt.
Podróż po Północnych Włoszech
Zabieram was na północne wybrzeże największego i najczystszego włoskiego jeziora – Garda. Zaproponuję Wam kilka miejsc, które są idealną trasą na tygodniową podróż po Trydencie. Moją bazą wypadową była cudowna miejscowość Arco, z której blisko do wszystkich opisanych miejscówek. Arco przyciąga malowniczym położeniem i typową, włoską atmosferą. Spacerując w górę miasteczka brukowanymi uliczkami, dojdziecie do oliwnego gaju, a dalej do zamku, z którego można podziwiać majestatyczny widok na dolinę.
Proponuję wam również podróż w czasie, czyli wizytę w miasteczku Canale di Tenno, uznawanym za jedno z najpiękniejszych we Włoszech. Tam czas się zatrzymał. Jeśli marzyliście kiedyś, żeby przenieść się do kadrów rodem ze średniowiecza, teraz macie tę szansę. Gotowa scenografia z historycznego filmu. Po spacerze w miasteczku, warto zaliczyć relaks nad pobliskim jeziorem Tenno. Kąpiel w takiej wodzie i plażowanie w upalny dzień, polecam, a wręcz zalecam. Kawałek od plaży, 10 metrów nad szmaragdową taflą wody biegnie most tybetański. Przejście robi wrażenie.
Kulinarne podróże
Zapewne jesteście głodni nie tylko widoków, ale lokalnego jedzenia. Od czego zacząć podróż kulinarną w tym regionie? Zdecydowanie od carne salada, czyli wołowego carpaccio, podawanego z lokalnymi dodatkami, takimi jak ser, oliwa, pieczywo, cebula, kiszonki. Kuchnia Trydentu różni się od włoskich klasyków, które przychodzą na myśl jako pierwsze. To górski region położony u stóp Dolomitów. Na talerzu miesza się kultura włoska z austriacką. Poza carne salada, w menu znajdziecie knedle Canederli, czy Strangolapreti – szpinakowe gnocchi z czerstwego pieczywa. Kolejne stałe pozycje w restauracyjnych kartach to polenta, strudel, dania z grzybami, kapustą, ale przede wszystkim ryby słodkowodne z Jeziora Garda. Smak świeżego pstrąga zjedzonego na tarasie jednej z restauracji, z widokiem na góry i jezioro, na długo zostanie w mojej pamięci.
Miłośników typowego włoskiego jedzenia uspokajam – północne wybrzeże jeziora Garda, to również region oliwy i winnic. Oczywiście jest wiele knajpek i restauracji, gdzie zjecie pastę czy pizzę. Muszę wtrącić również, że poza strudlem, na deser znajdziecie w menu najczęściej tiramisu. W Arco zjadłam na przykład najlepsze risotto w życiu, zaś miejscowość Riva del Garda pełna jest wspaniałych restauracji, gdzie podaje się nie tylko regionalne dania. A skoro już w tej miejscowości jesteśmy to zdecydowanie polecam spędzić tam jeden dzień. Pójść nad jezioro i pospacerować po historycznej dzielnicy Marocco pośród wąskich uliczek i kolorowych domów. Zaledwie 15 km od Riva del Garda leży kolejne piękne jezioro Valle di Ledro. W krystalicznie czystej wodzie Ledro możecie nie tylko popływać, ale również skorzystać z kajaków, żeglować, a nawet wędkować. Położona nad jeziorem miejscowość Molina, jest znana z Muzeum Palafitowego, gdzie będziecie mieć okazję do podziwiania pieczołowicie odtworzoną osadę z okresu neolitu z domami na palach.
Aktywny wypoczynek
Torbole to kolejny obowiązkowy punkt na mapie. Miasteczko przyciąga od wieków artystów, poetów, pisarzy i ja się temu w ogóle nie dziwię. Mogłabym siedzieć na brzegu jeziora i patrzeć godzinami. Bardzo inspirujące i kojące doświadczenie. Dosłownie kilka kroków od jeziora mieszkał Goethe. Jego dom znajduje się na placu nazwanym jego imieniem. Jeśli chcecie nauczyć się windsurfingu, możecie umówić się na lekcje np. w szkółce w Torbole. Nad Gardą wieją regularne wiatry, idealne do sportów wodnych. Można również wypożyczyć rowery. Praktycznie w każdej miejscowości, w której byłam, znajdziecie sklepy ze sprzętem sportowym.
Zaczęłam ten tekst wymieniając różne włoskie regiony i miasta. Wspomniałam o tych, do których chętnie wracam. Tydzień na północnym wybrzeżu jeziora Garda to za mało. Miasteczka, powalające widoki jezior (nie tylko Gardy), góry, atmosfera, hotele, restauracje, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Tam naprawdę jest po co wrócić. A zatem, do zobaczenia Trydencie.
O autorce artykułu:
Patrycja Jaskot – znana w sieci jako Travelover. Miłośniczka podróży, która nie boi się żyć i sięgać po swoje marzenia. Dziś coach Kobiet, kiedyś przez wiele lat dziennikarka i reżyserka telewizyjna. Na co dzień wspiera Kobiety w rozwoju osobistym i duchowym. W pracy indywidualnej lub poprzez kursy i warsztaty, uczy ich miłości do siebie i życia w zgodzie ze swoją prawdą. Spełniła ostatnio swoje dwa wielkie marzenia: została mamą i zamieszkała w nowym domu, który uwielbia urządzać i wypełniać miłością.
Historyczka sztuki, muzealniczka, autorka bloga o sztuce „Minerva”, redaktorka w kwartalniku „Artysta i sztuka”. Miłośniczka malarstwa XIX-XXI wieku i polskiego wzornictwa powojennego. W sieci znana zwłaszcza z pokazywania wartościowej sztuki oraz opowiadania o niej przez pryzmat emocji i osobistych odczuć. Uwielbia spędzać czas w muzeach i z powodzeniem zachęca do tego innych.
Maja Musznicka i Magda Bałkowska – od 9 lat tworzą internetowy magazyn Milk & Sun, na łamach którego opowiadają historie o ludziach z pasją i pięknym życiem. Przedstawiają sylwetki osób, które cechuje miłość do swojej pracy, kreatywność, świadome i nowoczesne podejście do życia.
Olga Drenda – eseistka, dziennikarka i tłumaczka. Absolwentka etnologii i antropologii kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Za książkę “Wyroby. Pomysłowość wokół nas” otrzymała Nagrodę Literacką Gdynia 2019 oraz nominację do Paszportów Polityki 2018. Publikowała m.in. w Polityce, The Guardian, Dwutygodniku, Gazecie Magnetofonowej, Herito. Od września 2022 jest stałą felietonistką Tygodnika Powszechnego. Twórczyni profilu Duchologia, na którym publikuje archiwalne wydawnictwa, reklamy, bibeloty i inne produkty kultury popularnej.