Ostatnie dwa lata przyniosły zmianę w moim sposobie podróżowania. Oprócz standardowych i sprawdzonych środków lokomocji, czyli przede wszystkim własnych nóg, kolei i roweru, zostałam pasażerką (na razie, ale jedynie na razie!) samochodu osobowego. Służy on przede wszystkim jako narzędzie wypraw w trudniej dostępne miejsca oraz do przewozu trojga kotów. Miałam długą przerwę w podróżach samochodem, co pozwoliło mi doświadczyć ich w sposób świeższy.
Zimowe wyprawy bez nart
O wyjątkowości styczniowych wycieczek i alternatywnym spędzaniu czasu wolnego (niekoniecznie na nartach i sankach) specjalnie dla nas pisze Olga Drenda.







